URODA & PIELĘGNACJA · artykuł sponsorowany · czas czytania: 6 min
PIELĘGNACJA CIAŁA
Dlaczego tysiące Polek rezygnuje z pumeksu i rękawic do peelingu – i co robią zamiast tego
Przez 15 lat myślałam, że szorstka skóra na ramionach, „kurza skórka” na udach i wypryski na plecach to po prostu moja uroda. Wydałam małą fortunę na peelingi w słoiczkach, rękawice z sizalu i szczotki do ciała. Aż pewnego dnia koleżanka pokazała mi coś, co Azjatki mają w łazience od pokoleń. Dziś, po trzech miesiącach, nie wyobrażam sobie prysznica bez tego.
Katarzyna Nowicka
redaktorka działu Uroda · 10 września 2026
Ręcznik złuszczający o długości 90 cm pozwala sięgnąć tam, gdzie nie dosięga rękawica ani gąbka.
Problem, o którym nikt nie mówi głośno
Zacznijmy od uczciwej diagnozy. Większość z nas dba o twarz jak o świętość: serum, tonik, krem na dzień, krem na noc. A ciało? Żel pod prysznic, czasem balsam – i tyle. Tymczasem skóra ciała złuszcza się dokładnie tak samo jak skóra twarzy, tylko że nikt jej w tym nie pomaga.
Efekt? Warstwa martwego naskórka, która z czasem robi się coraz grubsza. To ona odpowiada za szorstkość ramion, szarawy odcień skóry, „kurzą skórkę” (czyli rogowacenie mieszkowe) i – co najbardziej frustrujące – za to, że najdroższy balsam świata leży na skórze zamiast się wchłaniać.
Najgorzej jest na plecach. Tam skóra ma najwięcej gruczołów łojowych, a jednocześnie najtrudniej ją dosięgnąć. Stąd wypryski, zaskórniki i to nieprzyjemne uczucie „nieumytych” pleców nawet zaraz po prysznicu.
Dlaczego to, co mamy w łazience, nie działa
Przez lata próbowałam wszystkiego, więc mogę to powiedzieć z ręką na sercu:
Pumeks – dobry do stóp, ale na resztę ciała za twardy. Kruszy się, drapie i po miesiącu w wilgotnej łazience zaczyna brzydko pachnieć.
Rękawica z sizalu – teoretycznie świetna, w praktyce albo za ostra (czerwone ślady na dekolcie), albo za miękka. Do tego nie dosięgniesz nią środka pleców.
Peelingi w słoiczku – przyjemne, ale drogie i krótkotrwałe. Słoiczek za 60 zł znika w miesiąc, a plastikowe drobinki lądują w kanalizacji.
Gąbka i myjka – po tygodniu to siedlisko bakterii. Badania wskazują, że w używanej gąbce łazienkowej może być więcej drobnoustrojów niż na desce sedesowej.
Po lewej: krusząca się powierzchnia pumeksu. Po prawej: splot wafelkowy z włókna bambusowego.
Sposób, który Azjatki znają od pokoleń
W Japonii i Korei nikt nie kupuje peelingu do ciała w słoiczku. Zamiast tego w każdej łazience wisi długi, wąski ręcznik złuszczający. Chwytasz go za oba końce, przeciągasz przez plecy jak przy wycieraniu i pocierasz „tam i z powrotem”. Dwie, trzy minuty – i całe ciało jest złuszczone. Także plecy. Także łopatki i kark.
Kiedy koleżanka pokazała mi swój, pomyślałam: „przecież to zwykły ręcznik”. Myliłam się. Różnica tkwi w splocie i we włóknie.
Wersja, którą dziś używam – Gladea™ – jest zrobiona z włókna bambusowego wzbogaconego węglem aktywnym. Splot wafelkowy 3D ma tysiące drobnych wypukłości, które delikatnie zbierają martwy naskórek, ale nie ranią skóry. Węgiel aktywny sprawia, że włókno jest naturalnie antybakteryjne – ręcznik nie zaczyna „śmierdzieć” jak gąbka, nawet po tygodniach.
Co się zmieniło po 3 tygodniach
Nie będę udawać, że po pierwszym prysznicu skóra była jak z reklamy. Ale po pierwszym prysznicu poczułam różnicę pod palcami – ramiona były gładkie w sposób, którego nie pamiętałam od lat.
Po tygodniu zauważyłam, że balsam wreszcie się wchłania. Zużywam go dwa razy mniej, bo nie muszę nakładać drugiej warstwy.
Po trzech tygodniach „kurza skórka” na udach niemal zniknęła, a plecy – po raz pierwszy od czasów liceum – są czyste. Mój mąż, który początkowo się śmiał, teraz zabiera mi ręcznik pod prysznic. Zamówiłam mu własny.
Jak go używać, żeby nie przesadzić
Kilka zasad, które wypracowałam:
1. Dwa, trzy razy w tygodniu. Codziennie to za dużo – skóra potrzebuje czasu na regenerację.
2. Nacisk dopasuj do miejsca. Plecy i łokcie mogą dostać mocniej, dekolt i wewnętrzna strona ramion – delikatnie.
3. Zawsze kończ balsamem. Po złuszczeniu skóra chłonie jak gąbka – to najlepszy moment na nawilżenie.
4. Powieś do wyschnięcia. Ręcznik schnie w około godzinę. Raz w tygodniu wrzucam go do pralki na 40°C.
OFERTA DLA CZYTELNICZEK
Gdzie kupić ręcznik Gladea™ (i jak nie przepłacić)
Gladea sprzedaje bezpośrednio przez swój sklep – nie znajdziesz go w drogeriach. Aktualnie jedna sztuka kosztuje 89 zł (zamiast 149 zł), a zestaw 2+1 GRATIS (3 sztuki – dla siebie, partnera i mamy) wychodzi ok. 50 zł za sztukę. Dostawa w Polsce jest darmowa, a jeśli nie zauważysz różnicy w 30 dni, dostaniesz zwrot pieniędzy.
Ponad 1 200 klientek nie może się mylić
Średnia ocena 4,9/5 na podstawie opinii po zakupie.
Podsumowanie
Nie spodziewałam się, że najskuteczniejszy produkt do ciała, jakiego używałam, będzie kosztował mniej niż dwa słoiczki peelingu i wystarczy na pół roku. Jeśli tak jak ja masz dość szorstkich ramion, „kurzej skórki” i pleców, których nie da się dosięgnąć – daj mu jedną próbę pod prysznicem. Gwarancja 30 dni sprawia, że naprawdę nic nie ryzykujesz.
Treść ma charakter informacyjno-reklamowy i została przygotowana we współpracy z marką Gladea. Opinie i historie klientek są ich indywidualnymi doświadczeniami – efekty mogą się różnić. Produkt nie jest wyrobem medycznym i nie zastępuje konsultacji dermatologicznej. © 2026 Gladea.